W moim aparacie Panasonic DMC-GM1 nie chce się wysuwać obiektyw. Pokrętło jeździ dookoła, bez tych wewnętrznych blokad, gdy chciałem zamknąć lub dać na maxa. Czasami włączałem go jakby lekko naciskając obiektyw do wewnątrz lub na wyczucie, żeby złapało tą blokadę na kreskach. Wysuwała mi się też pierwsza część obudowy obiektywu, tak jakby tam jakaś sprężynka w środku nie działała. Podejrzewam, że brało to się ze zbyt ciasnego pokrowca, bo gdy wyciągałem z niego aparat to pokrowiec siłą rzeczy trzymał też obiektyw, aż w końcu go wyrobił. Jak już odpalałem obiektyw, to aparat działał bez zarzutu.

Zdarzało się, że zdjęcia były robione w czasie lekkiego śniegu czy deszczu. Aparat był też na plaży. Miał lekkie upadki, ale nic konkretnego.

Wysłałem do Białegostoku. Dziś otrzymałem odpowiedź i powód odmowy naprawy gwarancyjnej:
"Aparat ze śladami zalania - ogniska korozji na elementach obudowy, mocowaniu z obiektywem i obiektywie. Obiektyw ze śladami udaru mechanicznego - wgniecenie i zarysowania na pierścieniach obiektywu...".

I w mailu załączyli zdjęcia.Koszt naprawy - 710 zł

I teraz się zastanawiam, bo wg mnie, diabeł nie tkwi w korozji czy udarze mechanicznym. Jak się uprę to za którymś razem go włączę i będzie działał normalnie. Tylko jest to uciążliwe, a tu takie koszty naprawy. Jeszcze myślałem, aby odesłać go do drugiego serwisu gwarancyjnego. Co byście radzili? W sumie na gwarancji, aż tak mi nie zależy, bo będzie jeszcze ona trwała 4 miesiące. Czy czasami serwis gwarancyjny nie chce przytulić łatwej kasy?